Zaloguj się
Nie pamiętasz hasła? Zarejestruj się
Kim ja w ogóle jestem i z czym do ludzi?

Jak to się stało, że istniejemy i możesz u nas kupować ubrania i dodatki?

Początki mojej pracy twórczej sięgają do pierwszych figurek z plasteliny i modeliny, w latach 80-tych dość ubogich w kolory lub techniczne sposoby ich obróbki, ale wystarczające dla brząca, który na półce od regału tworzył im wnętrza domów, ubranka, czy wyposażenie.

Stopniowo odkrywałam możliwości krojenia ubrań dla lalek i misiów, zapoznawałam się z działaniem maszyn do szycia i te małe dziełka były coraz bardziej złożone.

Potem odkryłam farby i ołówki – co po kilka latach uświadomiło mi, że codzienne przymuszanie się do rysowania lub malowania, które wykładowcy mają oceniać to nie jest droga dla mnie.
Wybrałam studia „O Człowieku”, czyli łódzką Etnologię, która na koniec moich studiów została przemianowana na Antropologię Kulturową – tytuł zdecydowanie bardziej oddający treści wykładów.

Samą pracę magisterską opracowałam na temat „Kultury duchowej rdzennych mieszkańców Australii”, co sprawiło mi niesamowitą frajdę, odkrywanie zupełnie innego podejścia do życia i postrzegania świata.

Przez te wszystkie lata: tworzyłam. Wśród notatek na studiach. Na płótnach i kartonach, farbami olejnymi, a gdy odkryłam akrylowe, zauroczyłam się intensywnością ich kolorów.

Wiedzcie lub pamiętajcie, że 30, 20 lub nawet 10 lat temu w sklepach nie było aż takiego wyboru artykułów artystycznych, kolorystyka i wzornictwo było bardzo ubogie – porównując do dzisiejszych możliwości technologicznych i produkcyjnych. I nie ukrywam, że jestem za to wdzięczna.

Stopniowo odkrywałam możliwości tworzenia biżuterii, ah! To był boom na ręcznie robione kolczyki :D
Niemniej, to dość szybko zaczęło mi nie wystarczać. W 2008 roku (hej, to już 10 lat!), założyłam swoją pierwszą markę: Rekodziela.eu. I tak oto rozpoczęła się moja edukacja związana z biznesem i odkrywaniem siebie na zupełnie nowych płaszczyznach. Czy było łatwo? Oj nie! Było wymagająco, było niewygodnie albo praca stawała się pełna zwątpienia. Przez okres kilku lat miałam okazję przetestować swoje umiejętności zarządcze i koordynatorskie, do których aktualnie staram się powoli wracać.

Aby nie zanudzić czytających trzeba spiąć procesy w intelekcie i podążać do meritum.

Bo jak te wszystkie wynurzenia wiążą się z moją nową marką, Inbetween?

Otóż, po wielu miesiącach podskórnej, intuicyjnej, a potem – aby emocje i niejasne pomysły można było ubrać w słowa i przekazać Wam, jednym z wielu słów, które najlepiej oddaje samą mnie i moją twórczość, moje zainteresowania i moje pasje, a co równie ważne, to, co chcę przekazać Wam: jest właśnie termin „pomiędzy”.

Uwielbiam sięgać i zgłębiać różne techniki. I tak, aktualnie, pod marką Rekodziela.eu pozostaną kostiumy, alternatywne dodatki do cosplayów, stroje do sesji zdjęciowych. W tej działce wykorzystuję swoją wyobraźnię i bogactwo dostępnych w Polsce elementów dekoracyjnych, części do biżuterii, nowoczesnych papierów, koronek, sztucznej skóry, ale także malowania, umiejętności szycia i prac mocno majsterkowych. Sow much fun! Możliwość precyzyjnego dopracowywanie detali aż do osiągnięcia efektu końcowego, który woła: stop! Już teraz się zatrzymaj, to jest ten moment idealny. Zakończ pracę i umawiaj się na sesje fotograficzne z przykuwającymi uwagę modelkami i modelami, ze stylistkami, które w fantastyczny sposób łączą moje prace, z dziełami innych twórczyń i twórców, fryzjerek, makijażystów i oczywiście osób fotografujących. I to jest ten element magii, spełnienia, artystycznej kreacji, która oczyszcza mi umysł, wycisza mnóstwo wewnętrznych niepewności i zwątpień, a chaos przekształca w nowy, niezwykły świat. Możliwość współpracowania z tymi ludźmi, bardzo często na odległość pozwala mi też zachować równowagę między moją odwieczną potrzebą samotności i dobrego samopoczucia, gdy interakcje z innymi są ograniczone do minimum.

Wspólne tworzenie, produkowanie CZEGOŚ pozwala mi na zachowanie lepszego balansu pomiędzy przeciwstawnymi potrzebami mojej osoby. To oznacza, że sztuka, tworzenie (to określenie jest mi zdecydowanie bliższe) jest jednym z elementów życiowych terapii, poznawania siebie, własnych potrzeb, a jednocześnie dawania siebie innych, w coraz bardziej zrównoważony sposób.

Pracuję dużo z ludźmi i dla ludzi. Każdy kostium, każda saszetka (nerka), torba, szyta na miarę spódnica czy bluza pozwala mi na poznawania wielu osób, z których każda stanowi odrębny świat. Tutaj spełnia się moja, antropologiczna nieco, potrzeba odkrywania Innych, o innym sposobie myślenia, ale poza tym uczenia się, że moje widzimisię nie jest jedynym słusznych, a pomiędzy naszymi różnymi potrzebami jesteśmy w stanie wypracować konsensus. Co oznacza, że po raz kolejny pojawia się myśl: jestem pomiędzy. Pomiędzy wyciszającą i kreatywną samotnością, dzięki której krok po kroku, dzień po dniu coraz lepiej poznaję siebie, a pomiędzy Wami, które i którzy inspirujecie mnie, uczycie i nieraz zmuszacie do przekroczenia własnych ograniczeń.

I tu wielkimi krokami zbliżamy się do wyodrębnienia po tych kilkudziesięciu nieoficjalnych latach, a 9-ciu oficjalnych z dotychczasową marką, drugiej, świeżej i zdecydowanie bardziej nakierowanych na potrzeby innych ludzi: Inbetween.pl

Po różnych perturbacjach życiowych, wielu końcach i innych początkach, wielu podejmowanych próbach i obijaniu się o niezrozumiałe przeszkody, dojrzałam na tyle, aby móc wyrazić do doświadczenie w kolekcjach streetwear'owych.

Umiejętność szycia zdobyłam dzięki moim rodzicom, a pierwsze maszyny do szycia, doświadczenie w tej konkretnej branży w wielu kwestiach dały mi bazę, którą postanowiłam wykorzystać. Niemniej włożyłam mnóstwo wewnętrznej pracy, nauki teorii oraz umiejętności praktycznych (czytaj: prób, błędów, sukcesów, wielkich WOW – i did it!), a potem znów: damn, to nie działa, to nie wychodzi, tak jakbym chciała), aby stworzyć coś nowego, innego, niż do tej pory znałam na rynku tak zwanego fashion desing.
Oczywiście nie śledzę na tyle modowego świata, ogranicza mnie konieczność łapania za nożyce, ustalania z konstruktorką odzieży, co siedzi mi w głowie i jak to przełożyć na realne ubranie, godziny spędzone w poszukiwaniu i wybieraniu najlepszych jakościowo dzianin i tkanin, podkładania pod stopkę poskładanych elementów układanki, jakim jest większość ubrań... :D Ale wiecie – to jest proces. To jest nieustanne uczenie się, wysiłek intelektualny, wysiłek fizyczny i stres, a z drugiej strony niesamowita, niepowtarzalna frajda. I ja pomiędzy tym wszystkim! Znajdująca czas na budowanie relacji z moimi najbliższymi ludźmi, wdzięczna za ich cierpliwość i wsparcie, a innymi razami za ostre, ale mobilizujące kopniaczki w zadek. Ucząca się równowagi (mniejszej lub większej, hue hue), między odpoczywaniem, robieniem zewnętrznych porządków, odkurzaniem i myciem podłogi, okazjonalnymi wyjazdami w góry, nad morze, do lasu, podczas to których wypadów jeszcze nie wiem jak powstrzymać napływające do głowy nowe projekty, wykorzystanie nowych technik i narzędzi. Taaak, to czasem jest przekleństwo.
Ale wiecie, życia coraz mniej, a skoro w jego (przypuszczalnej) połowie... no może trochę więcej, ale kto wie... odnalazłam w sobie zawód, źródło energii czy uporządkowanie własnego wnętrza, to myślę, że warto nad tym dalej pracować.

A co ważne! Nie pracuję sama! Te efekty, które prezentuję Wam na zdjęciach, podczas targów czy w sprzedaży sklepowej, są efektem synergii (idealna definicja za PWN: «współdziałanie różnych czynników, skuteczniejsze niż suma ich oddzielnych działań») w tym momencie już kilkudziesięciu ludzi!
O tych wspaniałych i co ważne, chcących ze mną współpracować ludziach, będę Wam pisała przy różnych okazjach, zachwalając każdą i każdego z nas po trochu, bo bez nich nie byłoby mnie, a i moje dzieła dodają smaczku ich pracom. Co znaczy, Szanowni Państwo, że po raz kolejny najbliższym stanem jest właśnie Inbetween.
W Inbetween.pl będę Wam oferować ubrania i dodatki w stylu casual- i street- wear, ubrania, które w swej stylistyce będą pasowały zarówno panom, jak i paniom. Dojrzewałam do tego wyzwania, w ciągu kolejnych miesięcy z dumą i satysfakcją przedstawię więcej krojów, które być może trafią w Wasze gusta. Na ten moment wszystkie części do ubrań kroimy po kilka sztuk, nie jesteśmy (a może też nie chcemy?) produkcją masoweą. Ale kto wie zadzieje się w ciągu kilku kolejnych miesięcy i lat?
Tymczasem tworzymy dla Was produkt inbetween krótką serią lub totalnym unikatem.
Testujemy kupowane przeze mnie materiały na sobie, pierzemy, nosimy w różnych warunkach, testujemy nici, suwaki, ściągacze, więc wiemy, jak to wszystko się zachowuje, abyście i Wy czuli podobną satysfakcję. Zależy nam na trwałości, aby nie produkować bezsensownych odpadów (tak, tak, Przyroda jest mi bardzo bliska, co też niedługo zrozumiecie, jak bardzo – ale wszytko po kolei). Jeśli cokolwiek z tej dużej ilości zdań Was zainteresowało, zainspirowało do własnych działań (bomba!) - zostańcie z nami. Od czasu do czasu albo bardziej regularnie. Markowe profile na FB i Instgramie są najbardziej aktualnym źródłem wiedzy o nas.
A co jest równie istotne w tym całym bogactwie: to właśnie Wy! Inspirujący mnie i kupujący ode mnie produkty, co oznacza, że ja mogę zapłacić moim dostawcom materiałów, nici, maszyn, elektrowni, grafikowi, fotografce, modelowi... To JEST ważne! Wasze decyzje o wyborze moich marek wpływają nie tylko na mnie, ale na innych ludzi. Nie proponuję Wam niskich cen. Proponuję Wam ceny adekwatne od ilości pracy, energii i jakości wykonywanych w mojej pracowni ubrań, dodatków czy kostiumów. Jeśli zdecydujecie się na kupno w naszym sklepie, to będzie super – dziękuję Wam za to! Otrzymacie od nas produkt, za którym stoi cała ta historia!
Czujcie się swobodnie pisząc do mnie z pytaniami, zamówieniami, pomysłami, propozycjami współpracy. Ta przestrzeń, Inbetween między nami, jest dla nas.

Do usłyszenia, zobaczenia i zgadania!
Małgorzata Sadowska
Inbetween.pl

Rekodziela.eu

 

 

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl